One shot.
I tak stanę się ich kukłą.
Mari jest w tajemniczy sposób związana z Gaarą.
Cisza nocy jak zwykle wydała mu
się kojąca. Siedział i urzeczony wpatrywał się w srebrną tarczę księżyca.
Jego pistacjowe oczy świeciły nienaturalnym blaskiem. Leciutki wiatr poruszał
włosami. Spokojnie wstał i ruszył ku zejściu ze skarpy. Kochał siedzieć w
Konosze. Głowy czterech Hokage wprowadzały go w stan melancholii. Wspominał
wtedy swoje dzieciństwo. Nie. On wymyślał jak powinno wyglądać.
-Kazekage. Czemuż nie śpisz? Jest
już późno. Chodź do mnie. Razem koszmary senne przestaną być straszne!
Nie musiał się nawet odwracać. Wiedział,
kto przyszedłby do niego. Tylko jedna osoba miała odwagę by zakłócić mu ,,sen''.
-Ktoś z oddziału ,,Freddie’s” nie
powinien mówić o koszmarach, Puppet.
Koło niego opadła dziewczyna.
Długie białe włosy spięła z tyłu, pozwalając opaść kilku kosmykom po bokach
twarzy. Czarna suknia nadawała jej wrażenie słodkiej lalki. Makijaż, mimo
swojej formy, która miała straszyć, nie spełniał tego zadania, wręcz potęgował
wcześniejsze złudzenie niewinności. Obcasy butów były dość wysokie.
Walnęła go po przyjacielsku w
ramię. Mari, Bo tak miała na imię, zawsze czuła się przy nim luźno. Nie
przejmowała się stanowiskami. Wiedziała, że podczas walk staliby ramię w ramię.
A cała otoczka władzy na nią nie działała.
Dlatego, po oddaniu życia za niego stwierdziła tylko jedno. I tak
stanę się ich kukłą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz